Kup teraz
kup teraz
Kup terazkup teraz

MENU:


Kociarze.pl
  • slide1
Magda

Bliskie spotkanie trzeciego stopnia

Autor: Magdalena Łoś
Data dodania: 01.07.2016

Bliskie spotkanie trzeciego stopnia

Autor: Magdalena Łoś

Data dodania: 01.07.2016


Tuż po wejściu do domu, nasz nowy przyjaciel, wygodnie siedzący na moich rękach - Felix (tak daliśmy mu na imię), został zmierzony wzorkiem Tosi w każdy możliwy sposób. Obawiałam się bardziej o małego niż o naszą kotkę - w końcu nie wiadomo, czy nie będzie dzikusem i nie schowa się za szafą, za którą będzie czuł się najbezpieczniej, a my nie wyciągniemy go stamtąd przez kilka kolejnych dni.

Szybko przekonałam się jednak, że moje obawy są bezpodstawne. Pierwszym miejscem jakie odwiedził Felix była… miska z jedzeniem. Ze smakiem zjadł, a wręcz pałaszował całą karmę, która się w niej znajdowała. Tosia zachowała spokój, stojąc w bezpiecznej odległości, jednak znając ją trochę widziałam po niej, że nie jest zadowolona z tej wizyty. Ba, jest totalnie obrażona. Kiedy młody się najadł, pokazałam mu kuwetę - wiecie, nie miałam pojęcia czy kiedyś korzystał z takich „luksusów”, czy od urodzenia buszował w naturalnym środowisku. Ku mojemu zdziwieniu, doskonale poradził sobie ze swoimi kocimi potrzebami – „Bystrzacha!” - pomyślałam. Chcąc czy nie chcąc, musieliśmy go wykąpać, inaczej się po prostu nie dało. Wspominałam Wam już, że był brudny, klejący no i cóż… nie pachniał zbyt pięknie. I tu kolejne nasze zaskoczenie - Felix ze stoickim spokojem poddał się zabiegom pielęgnacyjnym, wręcz miałam wrażenie, że sprawia mu to niezłą frajdę. Czyściutki, pachnący wyskoczył z łazienki i zaczął zwiedzać kolejne zakamarki - nie interesując się w ogóle swoją starszą koleżanką. Za to ta, podchodziła coraz bliżej, żeby dokładnie przyjrzeć się temu latającemu, czarnemu „zjawisku”, które miało czelność wkroczyć na jej terytorium. Było coraz później, a my wciąż nie wiedzieliśmy co zrobić następnego dnia… Ja z samego rana miałam jechać do Warszawy, natomiast Kacper do Zakopanego. Zostawić ich samych bez stałego nadzoru to duże ryzyko - i dla nich samych jak i dla mieszkania, które mogło zostać, delikatnie mówiąc, rozniesione przez tę dwójkę. Byliśmy już jednak tak zmęczeni, że myśli nas przytłaczały, a oczy same się zamykały. Postanowiliśmy, że rano będziemy działać, bo na tę chwilę jesteśmy zbyt zmęczeni i przejęci całą tą sytuacją. Położyliśmy się do łóżka i czekaliśmy co się wydarzy - czy Tosia przyjdzie jak zawsze, czy obrażona dalej będzie siedziała daleko od nas. Nie zdążyła - młody szybko zorientował się jak wygodne, ciepłe i miłe jest łóżko i w te pędy wskoczył do nas i wtulił się między poduszki słodko mrucząc. Ahh, jak on mruczał… Tosia (niestety) nie potrafi mruczeć, tak po kociemu. Ona po prostu chrapie. Kiedy usłyszeliśmy więc te intensywne mruczanda oboje się rozpłynęliśmy, a Kacper stwierdził, że czuje jakby leżał obok ratraka. Tosia ułożyła się z daleka od nas, jednak wybrała taki punkt, z którego wszystko doskonale widziała. Chciałam, żeby ta noc trwała jak najdłużej, bo wiedziałam, że rano czekają nas ciężkie decyzje, które chciałam odłożyć „na później”… 


Magdalena Łoś

Magdalena Łoś - z wykształcenia dziennikarka - ukończyła Politechnikę Koszalińską, z zamiłowania fotografka i wokalistka. Miłośniczka zwierząt (według niektórych aż do przesady). Dumna posiadaczka kotki - Tosi oraz psa - Morisa, które są jej oczkiem w głowie. Każdą wolną chwilę poświęca na rozwijanie swoich pasji i aktywne spędzanie czasu we wszelkich miejscach - zarówno na działce sadząc kwiatki, w kuchni odkrywając nowe smaki, a także wszędzie tam gdzie ma do spełnienia jakąś „misję”. 

Powrót     ➝

Komentarze:

kotulek
kotulek 01.07.2016, 20:13

jakoś mam przeczucie że Tosia jednak zaakceptowała Felixa.....czekam na ciąg dalszy...

evelinat8
evelinat8 02.07.2016, 16:36

Czekamy z niecierpliwością na ciąg dalszy....:)

aniagda
aniagda 05.07.2016, 21:35

Piękna historia...☺Mam nadzieję,że kotek został. Nasza Bella też mruczy na różne tonacje.

altesz
altesz 17.09.2016, 12:16

Rubinka nie potrafiłąby zaakceptować innego kota,a szkoda.