Kup teraz
kup teraz
Kup terazkup teraz

MENU:


Kociarze.pl Menu główne
  • slide1


Czas wyjazdów

Czas wyjazdów

Autor: Magdalena Łoś
Data dodania: 07.08.2017

Czas wyjazdów

Autor: Magdalena Łoś

Data dodania: 07.08.2017


Wakacje to czas wyjazdów - zarówno tych krótszych jak i dłuższych. Od zawsze miałam tendencję do podróżowania kiedy tylko zrobi się ciepło. To nie było nigdy co prawda długie, dalekie podróże ale weekendowe wypady za miasto, by oderwać głowę od pracy, codzienności i obowiązków.

Posiadanie zwierząt wcale mnie nie ograniczyło. To nieprawda, że mając kota czy psa kończy się możliwość wyjeżdżania na wakacyjne wyprawy. Wszystko zależy od naszego podejścia oraz dobrej organizacji. Kiedy tylko robi się ciepło na wszystkich portalach społecznościowych aż roi się od ogłoszeń by nie porzucać zwierząt w tym okresie. Dla nas nigdy nie stanowiło to przeszkody. 

Pies podróżuje z nami wszędzie - od małego nauczony jest jazdy samochodem. Ma nawet swój własny pas zapewniający mu bezpieczeństwo w aucie. Kiedy chcemy wyjechać na dłużej zawsze szukamy miejsca, które akceptuje pobyt ze zwierzętami. Ale co z kotem? Szczególnie z takim, który nie cierpi jazdy samochodem, nie wspominając o przebywaniu w transporterze. Do tej pory Tosię odwiedzał regularnie ktoś z naszej rodziny by zapewnić kotce jedzenie, wodę oraz chwilę zabawy. Podczas naszego ostatniego wyjazdu naszą Tosią zajmowała się mama Kacpra. Przed wycieczką dokładnie objaśniliśmy co trzeba zrobić, jakie kotka ma zwyczaje etc. Wiedzieliśmy, że zostawiamy ją w dobrych rękach. Miało nas nie być dosłownie trzy dni, a mimo to kot miał codzienną opiekę. Każdego wieczora dostawaliśmy szczegółowy raport co słychać u naszej małej podopiecznej. Padały również słowa: „widać, że bardzo za Wami tęskni”. Wiecie, co dzieje się z człowiekiem, który jest czterysta kilometrów od domu? Serce łamie mi się na pół mimo tego, że wiem, że wszystko jest w porządku i Tosi nie dzieje się absolutnie żadna krzywda. Mama Kacpra nie tylko karmiła kotkę ale także poddawała się wszystkim „przytulasom”. Tośka to ten typ kota, który bez przerwy chciałby być miziany, leżeć na kolanach i najlepiej by drapać ją za uszkiem. Potrafi wcisnąć mordkę nawet podczas robienia herbaty, kiedy spragniona jest miłości od człowieka. Na tę chwilę sama już nie wiem co jest dla niej lepsze podczas naszej nieobecności w domu - czy odwiedzanie jej jeden raz dziennie czy może lepszym rozwiązaniem byłoby zawieźć ją do kogoś by miała całodobową opiekę i co najważniejsze, gdzie mogłaby całymi dniami się tulić z kimś, kogo już zna. Podobno koty bardzo przywiązują się do swoim miejsc i niejednokrotnie źle znoszą przebywanie na obcym terenie. Coraz bardziej popularne stają się też hotele dla zwierząt. Na tę opcję zdecydowałabym się chyba tylko w razie konieczności. Wolę aby kotka była u kogoś, kogo znam i na kim mogę polegać. Przed następną wycieczką zawieziemy Tosię do mamy Kacpra i zobaczymy, czy zaakceptuje ona inny, „tymczasowy” dom. Pozwolenie od opiekunki jest i co więcej - już nie może się doczekać wizyty Tosi u siebie w domu bo bardzo podobało się jej to, że nasza kotka jest tak bardzo emocjonalna.

A Wy jakie macie sprawdzone sposoby na Waszą nieobecność w domu? Zostawiacie je we własnym domu czy może podrzucacie komuś zaufanemu?


Magdalena Łoś

Magdalena Łoś - z wykształcenia dziennikarka - ukończyła Politechnikę Koszalińską, z zamiłowania fotografka i wokalistka. Miłośniczka zwierząt (według niektórych aż do przesady). Dumna posiadaczka kotki - Tosi oraz psa - Morisa, które są jej oczkiem w głowie. Każdą wolną chwilę poświęca na rozwijanie swoich pasji i aktywne spędzanie czasu we wszelkich miejscach - zarówno na działce sadząc kwiatki, w kuchni odkrywając nowe smaki, a także wszędzie tam gdzie ma do spełnienia jakąś „misję”. 

Powrót     ➝

Komentarze:

Zuzia59 08.08.2017, 00:31

Ja wybieram zawsze opcje pozostawienia kociaków w domu i dochodzących do nich opiekunów. Moje kociaki są bardzo przywiązane do swoich miejsc i myślę, że z aklimatyzacją w nowym miejscu byłby kłopot.

rozipusia 08.08.2017, 11:51

My nie wyjeźdźamy że względu na zwierzęta najwyźej na krótko góra dwa dni :)

kotulek 08.08.2017, 18:41

U nas zawsze jest Babcia która pomaga przy zwierzaka gdy wyjeżdżamy. Brutus ma swoje gabaryty wiec ciężko z nim dalej podróżować. Najgorsze jest to ze jak nas nie ma Bruti nie chce jeść...to chyba z tęsknoty. Gdy żyła nasza Babunia opiekowała się zwierzakami na co dzień, mieszkała z nami a zwierzaki Ja uwielbialy. Teraz pozostaje nam dochodzaca Babcia która mieszka niedaleko nas.