Kup teraz
kup teraz
Kup terazkup teraz

MENU:


Kociarze.pl
  • slide1
Magda

Dziki łowca

Autor: Magdalena Łoś
Data dodania: 29.07.2016

Dziki łowca

Autor: Magdalena Łoś

Data dodania: 29.07.2016


Jestem osobą z gatunku tych, którzy nie przepadają za owadami, we wszelkiej postaci. A najbardziej irytującym dźwiękiem, który można usłyszeć jest bzyczenie muchy o 5 nad ranem, kiedy lata nad głową w tempie co najmniej niezrozumiałym dla osoby, która usiłuje spać

Tak samo denerwujące jest latanie komara tuż obok Twojego ucha, kiedy zgaśnie światło i zasypiasz. Wróć - próbujesz zasnąć. Zazwyczaj kończyło się to mnie wygibasami z kapciem i brudnymi w efekcie ścianami. Te częstotliwości zawsze doprowadzają mnie do szału. Na szczęście pojawienie się w domu kota spowodowało, że te „problemy” odeszły w niepamięć. Kiedy po raz pierwszy w domu pojawiła się mucha, Tosia nie bardzo wiedziała jeszcze, czego od niej chciała. Przyglądała się i trochę po omacku próbowała złapać ją, nieudolnie machając łapkami w każdą możliwą stronę. Długo zajęło jej zanim skutecznie udało jej się uchwycić ją w swoje zęby. Oczywiście pierwszą swoją zdobycz przyniosła tuż obok mnie, abym mogła ją podziwiać. Kocham swojego kota, ale za takie widoki nie byłam jej wdzięczna. Za to, że kilka sekund później usłyszałam chrupnięcie między zębami też nie. Brrr…. Na samą myśl mam gęsią skórkę. Następne próby, były trochę bardziej udane, a Tosia szybko nauczyła się reagować na hasło „mucha”. Kiedy je wypowiadałam, jej głowa szybko wędrowała do góry i oczy świdrowały po suficie w poszukiwaniu małego czarnego punktu. Zgodnie z powiedzeniem „trening czyni mistrza”, obecnie jest tak, że mucha, która wleci do mieszkania ma jakieś 3 minuty na to, aby je opuścić. Jeśli tego nie zrobi, niestety nie ma szans z Tosią i jej kocim instynktem. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nasza kotka odrobinę uważała podczas swoich polowań… Bywa bowiem tak, że kiedy wpadnie w wir poszukiwań to przedmioty, które stają na jej drodze, niestety często są przez nią niezauważone i lądują na ziemi. Zdarzyło się też tak, że w tym, nazwijmy to „amoku”, wskakiwała na najwyższą szafę w domu - czego normalnie nie robi. Wtedy dopadało ją zdziwienie oraz panika pod tytułem „jak mam zejść skoro tu jest tak wysoko?!”. Jak się więc domyślacie, problem niechcianych owadów, czy to much, komarów, pająków czy innych stworów powodujących u mnie obrzydzenie i lekki strach, zniknął. Zawsze kiedy opowiadam o tym znajomym, którzy nie mają kota, ale stado much pod sufitem, pytają mnie czy mogę pożyczyć im Tosię. A jak to jest u Was? Wasze koty też urządzają sobie takie wyzwania? Czasem zastanawiam się co by było, gdybym mieszkała z nią w domu, a nie bloku, gdzie potencjalnie byłyby inne żyjątka niż owady… Czy byłaby na tyle sprytna i odważna aby upolować mysz? Ale nie, chyba jednak nie chcę sobie tego wyobrażać…


Magdalena Łoś

Magdalena Łoś - z wykształcenia dziennikarka - ukończyła Politechnikę Koszalińską, z zamiłowania fotografka i wokalistka. Miłośniczka zwierząt (według niektórych aż do przesady). Dumna posiadaczka kotki - Tosi oraz psa - Morisa, które są jej oczkiem w głowie. Każdą wolną chwilę poświęca na rozwijanie swoich pasji i aktywne spędzanie czasu we wszelkich miejscach - zarówno na działce sadząc kwiatki, w kuchni odkrywając nowe smaki, a także wszędzie tam gdzie ma do spełnienia jakąś „misję”. 

Powrót     ➝

Komentarze:

evelinat8
evelinat8 29.07.2016, 11:51

Aisha z Alexem też lubią polować na owady tylko niestety na muchy za bardzo im się chcę, ale wszystkie inne owady większych rozmiarów typu ćma polują do upadłego dopóki nie złapią. Alex upolowaną zdobyczą się najpierw bawi a potem zjada...nie przepadam za dzwiękiem chrupania w jego pyszczku wielkiej ćmy i wole gdy robi to bez mojej obecności. Aisha dla odmiany swoje zdobycze przynosi mi żeby pokazać....kiedyś upolowała bardzo wielką ćme i o mało zawału nie dostałam gdy rano jak jeszcze spałam, na mnie wskoczyła i z pyska wystawało jej dziwne wielkie coś, wtedy jeszcze nie wiedziałam że to tylko wielka ćma która dziwnie rozłożyła się w Aishy pyszczku. Tosia jak wytresowana

evelinat8
evelinat8 29.07.2016, 11:56

Tosia jak wytresowana poluję na muchy, super ;) Pozdrawiamy i udanych łowów życzymy Tosi ;)

Magdalena Łoś
Magdalena Łoś  - felietonistka   12.08.2016, 11:26

Brrr… Dźwięk chrupania ćmy - też to znam...

kotulek
kotulek 29.07.2016, 19:29

z Mysią i Kicią muchy i inne owady równiez nie mają szans...:) i moje dziewczyny jak i Tosia chętnie pałaszują swoją zdobycz....co jest dla mnie straszne....no,ale skoro im smakuje :))) pozdrawiam :))))

Magdalena Łoś
Magdalena Łoś  - felietonistka   12.08.2016, 11:26

Udanych łowów dla Mysi i Kici - najlepiej w nieobecności właściciela :D

aniagda
aniagda 02.08.2016, 19:37

Oj tak jakym czytałą o Belli. na hasło mucha lub ćma dostaje "kociego rozumu" i też na końcu chrupie ją ze smakiem :D U nas w domu owady również nie mają szans :P Jak jesteśmy na działce nad jeziorem Bella jest zachwycona...Tyle owadów na raz! Najlepsze są wieczory na tarasie gdy wszystkie owady z okolicy urżządzają sobie bal przy naszej lampie...:)))))

Zdjęcie do komentarza: aniagda
Magdalena Łoś
Magdalena Łoś  - felietonistka   12.08.2016, 11:27

Ohhh… łowy na świeżym powietrzu to musi być raj dla kotki!

altesz
altesz 09.08.2016, 12:26

Rubinka też tak ma.Jak słyszy mucha,oczy dostaje jak dychy i już zaczyna polowanie:-) Zimą tak reaguje na słowo ptaki.Mam karmnik na balkonie i to wtedy najlepszy punkt obserwacyjny:-)

Magdalena Łoś
Magdalena Łoś  - felietonistka   12.08.2016, 11:27

Bystrzacha! :) …ale ptaków nie chwyta? :)

altesz
altesz 17.09.2016, 11:55

Nie ma możliwości.Kiedyś zimą sikorka zaplątała się w siatkę i Rubinka zauważyła ją.Wyskoczyła na balkon jak szalona,ja zdążyłam ja złapać i zamknęłam w łazience.Ratowałam sikorkę,udało się.Rubinka była niepocieszona gdy zobaczyła,że ptaszek zniknął:-)