Kup teraz
kup teraz
Kup terazkup teraz

MENU:


Kociarze.pl
  • slide1
Historia lubi się powtarzać

Historia lubi się powtarzać

Autor: Magdalena Łoś
Data dodania: 02.10.2018

Historia lubi się powtarzać

Autor: Magdalena Łoś

Data dodania: 02.10.2018


Nadszedł dzień wyjazdu. Walizki spakowane, zwierzęta także - choć czułam się wspaniale na myśl o upragnionym wyjeździe, w środku czułam jak część mnie pozostaje smutna. Rozstania ze zwierzętami nie należą do łatwych, szczególnie kiedy człowiek zastanawia się, czy aby na pewno będzie im dobrze, czy będą bezpieczne i zadowolone.

Kiedy zamykałam drzwi od mieszkania mamy Kacpra czułam się fatalnie - już tęskniłam. Zapowiedziałam, że będzie ona skazana na codzienne raporty sprawozdawcze i relacje na żywo. Jak dobrze, że żyjemy w takich czasach, że możemy być na drugim końcu świata i prowadzić ze sobą rozmowy przez kamerkę w telefonie! Inaczej niepewność nie pozwoliłaby mi odetchnąć na urlopie nawet na chwilę.

Wakacje przebiegały w spokoju, ponieważ każdego ranka docierały do nas newsy, że Tosia i Moris mają się dobrze, że są grzeczne i szczęśliwe. Każde  z nich znalazło sobie swoje miejsce w domu i że niczego im nie brakuje. Tośka szczególnie upodobała sobie kanapę, która zawsze była miejscem wylegiwania się MAxa - psa mamy Kacpra. Biedny Max, który miał wcześniejsze doświadczenia z naszą kotką postanowił ustąpić jako gospodarz i oddać sofę dla gości. Nie był chyba tym faktem zachwycony, ale wiedział jak może skończyć się próba położenia się obok - już raz dostał od naszej Tośki po nosie za niezdyscyplinowanie. Postanowił więc oszczędzić sobie traumatycznych zdarzeń i dzielnie znosił to, że musi leżeć jedynie w swoim kojcu. 

Kiedy wróciliśmy do Polski, pierwszą rzeczą, którą musieliśmy załatwić był odbiór zwierząt! Nareszcie! Ciekawe czy będą się cieszyć na nasz widok? A może obrażą się, że ich zostawiliśmy? Moris, jak przystało na psa, radośnie merdał ogonem kiedy przekroczyliśmy próg domu. A gdzie Tośka? Nawoływanie nie przynosiło rezultatu, trzepanie karmą także. Kacpra mama stwierdziła, że musi być u góry bo na dole nie miałaby gdzie się schować. Weszłam więc na górę z nadzieją, że znajdę tam mojego futrzaka i solidnie go wyściskam. Niestety - rzuciłam okiem na wszystkie pokoje i nie znalazłam tam kotki. Ostatnim miejscem, które zostało do przeszukania była garderoba. Nie chciałam buszować między cudzymi ubraniami, więc poprosiłam gospodynię aby zerknęła czy aby tam nie schowała się Tośka. Nie ma - przeszukała wieszak po wieszaku, wszystkie kąty. Kota brak. „Niemożliwe, przed chwilą ją widziałam” - powiedziała przerażona pani Dorota. No dobra, szukamy raz jeszcze. Weszłam do garderoby i ujrzałam przed sobą pudła, takie same jak mamy w domu. Dokładnie takie, w jakich lubi schować się Tośka. Przysunęłam pierwsze z nich do siebie i moim oczom ukazał się kolorowy, zaspany łepek, który był chyba mocno zaskoczony moim widokiem. Dopiero gdy emocje opadły, mama Kacpra przyznała się, że Tośka zrobiła jej taki numer podczas naszej nieobecności. Nie reagowała na wołanie, stukanie, karmę - na nic. Podobno była ona tak przestraszona, że już układała sobie w głowie przemowę jaką wygłosi nam, informując, że kot po prostu zaginął. Na szczęście po kilku godzinach Tośka wyszła ze swojej kryjówki i mama Kacpra odetchnęła z ulgą. Pewnie najadła się strachu, znam to z autopsji. Tośka doskonale wie jak podwyższyć ciśnienie…


Magdalena Łoś

Magdalena Łoś - z wykształcenia dziennikarka - ukończyła Politechnikę Koszalińską, z zamiłowania fotografka i wokalistka. Miłośniczka zwierząt (według niektórych aż do przesady). Dumna posiadaczka kotki - Tosi oraz psa - Morisa, które są jej oczkiem w głowie. Każdą wolną chwilę poświęca na rozwijanie swoich pasji i aktywne spędzanie czasu we wszelkich miejscach - zarówno na działce sadząc kwiatki, w kuchni odkrywając nowe smaki, a także wszędzie tam gdzie ma do spełnienia jakąś „misję”. 

Powrót     ➝

Komentarze: