Kup teraz
kup teraz
Kup terazkup teraz

MENU:


Kociarze.pl
  • slide1
Magda

Kocia samoobsługa

Autor: Magdalena Łoś
Data dodania: 14.07.2016

Kocia samoobsługa

Autor: Magdalena Łoś

Data dodania: 14.07.2016


Nie mam pojęcia, czy tylko ja mam taki problem, ale nie mogę nauczyć swojej kotki tego, że na stół nie należy wskakiwać. Tosia rozumie naprawdę dużo jak na kota, ale w tej jednej kwestii kompletnie nie potrafimy się dogadać.

Ja ją zganiam, a ona za 5 minut znowu jest w tym samym miejscu. I żeby nie było - ta mała cwaniara nie zejdzie na samo hasło „nie wolno” czy też „zejść”. Kiedy pada taka komenda, patrzy się prosto w oczy z wyrazem mordki, znaczącym coś w stylu „czy jesteś pewna tego, co mówisz?”, i czeka na mój kolejny ruch. Dopóki się do niej nie zacznę zbliżać, nawet nie drgnie. Moglibyście sobie pomyśleć: „właściwie, to co w tym złego, że kot pochodzi po stole?”. W zasadzie… nic. Gdyby nie fakt, że Tosia uwielbia częstować się napojami, które na nim stoją. Był czas, kiedy zastanawiałam się dlaczego wody w mojej szklance ubywa, mimo że jej nie piłam. Któregoś dnia zagadka się rozwiązała. Tosia, w zależności od szerokości szklanki czy też kubka, albo wkłada mordkę i pije bezpośrednio z naczynia, albo „wyłapuje” sobie wodę, czy też inne napoje łapką.  Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że najbardziej smakuje jej… zielona herbata oraz czystek.  Jak każdą kobietę, co jakiś czas napada mnie ochota na życie w stylu fit oraz pomysł na zdrowy tryb życia, w tym odżywiania. W związku z tym zielona herbata oraz czystek często lądowały w moim kubku. Gdy na dnie naczynia zostawała końcówka herbaty, wtedy Tosia (jakby wiedziała co jest w środku już w momencie zalewania wodą) ukradkiem wskakiwała na stół i z zadowoloną miną wypijała zawartość. Wyczytałam w Internecie, że czystek można podawać zwierzętom, więc pomyślałam, że skoro tak bardzo jej on smakuje, to zaparzę go w osobnym naczyniu, ostudzę a potem postawię jej do picia. Niestety przeliczyłam się - przecież z własnej miski nie smakuje już tak samo! To żaden rarytas. To samo jest zresztą z wodą. Miska pełna, ale kiedy na stole stoi szklanka - lepiej napić się właśnie z niej…. Kilka naczyń nie wyszło cało ze spotkania z Tosią… Zakończyło swój żywot na podłodze. Ostatnio zauważyłam też zwiększoną częstotliwość lizania talerzy po jedzeniu. Czeka tylko aż odłożymy sztućce i hop - na stół w poszukiwaniu resztek. To nie tak, że żałuję jej tego jedzenia czy picia… Ale po prostu nie jest to najlepsze rozwiązanie - w końcu dużo mówi się o tym, że nie powinno karmić się zwierząt jedzeniem przygotowywanym dla ludzi - duża ilość przypraw raczej nie służy naszym podopiecznym. Macie ten sam „problem”? Nie wiem już sama, czy mam próbować konsekwentnie i oduczać Tosię tego nawyku, czy po prostu do tego przywyknąć, bo „ten typ tak ma”.


Magdalena Łoś

Magdalena Łoś - z wykształcenia dziennikarka - ukończyła Politechnikę Koszalińską, z zamiłowania fotografka i wokalistka. Miłośniczka zwierząt (według niektórych aż do przesady). Dumna posiadaczka kotki - Tosi oraz psa - Morisa, które są jej oczkiem w głowie. Każdą wolną chwilę poświęca na rozwijanie swoich pasji i aktywne spędzanie czasu we wszelkich miejscach - zarówno na działce sadząc kwiatki, w kuchni odkrywając nowe smaki, a także wszędzie tam gdzie ma do spełnienia jakąś „misję”. 

Powrót     ➝

Komentarze:

kotulek
kotulek 15.07.2016, 20:43

tak mam podobny problem co do picia ze szklanek wody przez Mysię....herbaty nie pija moja ksieżniczka kocia,ale wodę owszem i też już niejedna szklanka została przez to picie robita...:))) na szczęście Mysia nie jada nic z jedzenia ludzkiego więc mam o ten jeden problem mniej że z talerzy resztek nie wylizuje....Kicia to złoty kotek i ani wody z szkalnki nie pija,ani resztek z talerzy nie podjada....a tak z drugiej strony tez uwielbiam zieloną herbatę i piję ją litrami:))) a czystek choc mi za bardzo nie smakuje piję ze względu na boreliozę z którą zmagam sie już od kilku lat....no,ale muszę przyznać że Tosia wręcz cudnie wkomponowała sie w szkalnkę :)))widać to jej wielkie zaangażowanie w piciu wody :)))) pozdrawiam !!!

evelinat8
evelinat8 16.07.2016, 14:40

U mnie stół dla Aishy służy do spania i też nie mogę jej tego nawyku oduczyć no i czasami ale bardzo rzadko podkrada mi kawę ale to ze względu na dużą ilość śmietanki ;) Alex dla odmiany na stół nie wejdzie, wie że to nie miejsce dla kota....co do Aishy już się przyzwyczaiłam że lubi spać na stołach jak w pokoju tak i w kuchni niestety....dobrze że jedzenie ludzkie kocichy nie interesuję i nie wchodzi chociaż na blaty kuchenne. Tosia super wkomponowała się w szklanke, ma zdolności kocicha ;) Pozdrawiam i tulaski dla koteczki posyłam ;)

Zdjęcie do komentarza: evelinat8
Buniaka
Buniaka 17.07.2016, 20:51

Gdzieś słyszałam, że koty nie lubią zapachu pomarańczy/mandarynek. Bratowa miała podobny problem, tylko nocą - kocur wskakiwał sobie na stół, gdy wszyscy spali i sam sobie ucinał drzemkę :P Postanowiła porozstawiać na stole pomarańcze - podziałało :P

altesz
altesz 17.09.2016, 12:18

A to ciekawy pomysł:-)

Zuzia59
Zuzia59 18.07.2016, 11:43

Moje kociaki , niestety wskakują na blat w kuchni, ale niczego co jemy i pijemy my "czlowieki" nie konsumują.A Tosia to dobra testerka, wie co dobre. zielona herbata i czystek z pewnością jej nie zaszkodzą.

altesz
altesz 17.09.2016, 12:20

Powiem szczerze,że nie lubię jak koty siedzą na stole.Rubinka tego nie robi,przynajmniej przy mnie.Oduczyłam jej tego jak była mała i tak jej zostało:-)