Kup teraz
kup teraz
Kup terazkup teraz

MENU:


Kociarze.pl
  • slide1
Magda

Kot na wysokości

Autor: Magdalena Łoś
Data dodania: 05.08.2016

Kot na wysokości

Autor: Magdalena Łoś

Data dodania: 05.08.2016


Mieszkanie na czwartym piętrze wiąże się jednym plusem i z kilkoma minusami. Plus? Piękne widoki - o tym nie można zapomnieć. A minusy? Latem od dachu jest tak gorąco, że nie się wytrzymać bez włączonego wiatraka 24h na dobę.

Ciężkie zakupy bądź inne rzeczy jest niezwykle trudno wnieść bez przystanków pomiędzy piętrami. Przy posiadaniu kota temat jest jeszcze bardziej drażliwy. Wyobraźcie sobie: upalny dzień, marzycie o choćby odrobinie powietrza wpadającego przez balkon z zewnątrz… ale kot. Nie otworzę balkonu za nic w świecie, bo szalona Tosia, kiedy zobaczy muchę lub ptaka traci zdrowy rozsądek. Bałam się więc takiej chwili, że w szale polowań, zechce wskoczyć na zewnętrzny parapet a w panice… no sami wiecie. Pilnowałam więc aby kotka nie wynurzała się na balkon bez mojej wiedzy. Kiedy miałam luźniejszą chwilę oczywiście otwierałam szeroko okno, ale kot zawsze był wtedy przy mnie - pilnowałam jej jak oka w głowie. Może i jestem panikarą ale zawsze staram się myśleć „na zaś”, co będzie jeśli… Niestety takiego samego zdania wcale nie jest Kacper. On zawsze twierdził, że nic złego się nie może wydarzyć… Pewnego dnia (upalnego oczywiście), przekraczając próg drzwi do domu ujrzałam szeroko otwarty balkon. Zamarłam. W tempie ekspresowym weszłam do pokoju i co ujrzałam? Śpiącego na kanapie Kacpra. Kota brak. Nie wiem jakie miałam wtedy ciśnienie ale podejrzewam, że skrajnie wysokie. „Kacper!!! Dlaczego balkon jest otwarty, gdzie jest kot?!” wykrzyczałam z całych sił, skutecznie budząc pana „wiecznie zmęczonego”. „Nie wiem, pewnie na balkonie” - odpowiedział. O matko jedyna. Jak to na balkonie?! Nie miałam odwagi żeby szybko podbiec - bałam się, że jej tam nie zastane. Spokojnym krokiem, oddychając bardzo głęboko i w myślach licząc do dziesięciu zbliżałam się w stronę drzwi balkonowych. Jest!!! O rany, jaka ulga… Nie chciałam wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, aby jej nie wystraszyć. Tosia leżała sobie w promieniach słońca, wygrzewając się w najlepsze i spojrzała na mnie tylko wzrokiem mówiącym mniej więcej tyle „Matka, nie panikuj - ja tu sobie wypoczywam”. I tak oto, zaprzyjaźniona z balkonem kotka spędzała tam każdą chwilę. Oczywiście kiedy tylko mogłam pilnowałam jej - tak mam i już. Na szczęście nie interesowało jej wtedy nic, tylko wygrzewanie się i totalny relaks. Czasem siedziałyśmy sobie nawet razem wygrzewając się w promieniach słonecznych - miałam sympatyczną towarzyszkę do popołudniowej kawy. Od roku mieszkam w mieszkaniu bez balkonu, więc problem tymczasowo się ulotnił, ale dosłownie za kilka dni znowu się przeprowadzamy…do mieszkania z balkonem. Co prawda tym razem będzie to pierwsze piętro, ale i tak już drżę na samą myśl o bezpieczeństwo Tośki… 


Magdalena Łoś

Magdalena Łoś - z wykształcenia dziennikarka - ukończyła Politechnikę Koszalińską, z zamiłowania fotografka i wokalistka. Miłośniczka zwierząt (według niektórych aż do przesady). Dumna posiadaczka kotki - Tosi oraz psa - Morisa, które są jej oczkiem w głowie. Każdą wolną chwilę poświęca na rozwijanie swoich pasji i aktywne spędzanie czasu we wszelkich miejscach - zarówno na działce sadząc kwiatki, w kuchni odkrywając nowe smaki, a także wszędzie tam gdzie ma do spełnienia jakąś „misję”. 

Powrót     ➝

Komentarze:

evelinat8
evelinat8 06.08.2016, 19:27

Aisha z Alexem też lubią latem wygrzewać się na słonecznku a zimą bawić się w śniegu na balkonie ale zawsze gdy jest ktoś z nimi. Ssa

evelinat8
evelinat8 06.08.2016, 19:29

same nie lubią zostawać i gdy wchodze do domu to one za mną więc nie mam problemu, nawet gdy balkon jest otwarty a ja jestem w mieszkaniu to same nie wyjdą moje kocie pieseczki ;)

Magdalena Łoś
Magdalena Łoś  - felietonistka   12.08.2016, 11:23

Zimą w śniegu? :) To musi być niezły widok :) Tosia chyba by się nie pokusiła - ciepłolubny typ :)

altesz
altesz 09.08.2016, 12:23

Balkon powinien być zabezpieczony siatką,no to powinien wiedzieć każdy kociarz:-) A jeżeli nie,to kot nigdy nie może być sam na balkonie.Ja mieszkam na drugim piętrze,siatkę mam tylko na prętach,.Rubinka nigdy nie jest sama na balkonie,nigdy.! Dla kota to moment,by skoczyć za ptakiem,muchą.Nie rozumiem,jak można o tym nie wiedzieć:-)

Magdalena Łoś
Magdalena Łoś  - felietonistka   12.08.2016, 11:20

Niestety samo zabezpieczenie balkonu (które było) to jedna sprawa - druga, że obok jest parapet, na który kot może najzwyczajniej w świecie wskoczyć i siatka niestety nie pomoże w takiej sytuacji :) Mimo wszystko nie spuszczam Tosi z oka kiedy wychodzi na balkon, także zaliczam się do ostrożnych kociarzy ! :) pozdrawiam

altesz
altesz 17.09.2016, 11:52

Oj,to dobrze.Wiem,wiem,że Tosi nie stanie krzywda:-)

kotulek
kotulek 22.08.2016, 16:49

my wychodzimy w okresie letnim na pole z Mysią i Kicią na szelkach....dziewczynki podgryzają trawkę,opalają się w promykach słonka...ale nigdy,przenigdy nie wypuściłabym je na dwór same...zawsze na ogrodzie jestem z nimi no i mamy jeszcze dodatkową ochronę czyli Brutusa :)))