Kup teraz
kup teraz
Kup terazkup teraz

MENU:


Kociarze.pl Menu główne
  • slide1


Kto pierwszy ten lepszy

Kto pierwszy ten lepszy

Autor: Magdalena Łoś
Data dodania: 01.12.2017

Kto pierwszy ten lepszy

Autor: Magdalena Łoś

Data dodania: 01.12.2017


Przyznaje się bez bicia - jestem mistrzynią chaosu. Robię wokół siebie spory nieład, bez względu na okoliczności. Co prawda uwielbiam te momenty, kiedy porządnie posprzątam mieszkanie, na tak zwany „błysk”, ale wystarczy mi kilkanaście minut by zaprzepaścić ten efekt, na który tak długo i niejednokrotnie ciężko pracowałam.

Jest tak odkąd pamiętam - walczyła z tym moja mama, teraz ten wątpliwy „zaszczyt” spadł na Kacpra, który ze mną mieszka i jest świadkiem tego co potrafię. Dlaczego o tym mówię? Moje niedbalstwo i lenistwo są albowiem powodem kolejnej kociej przygody w moim domu.

Kumulacja mojej niechęci do regularnego sprzątania jest nadzwyczaj widoczna rano. Muszę porządnie się rozbudzić by w ogóle zacząć dzień na sto procent. I tu zaczynają się schody - ponieważ w posprzątanej ubiegłego wieczora kuchni podczas przygotowywania śniadania, jakimś magicznym sposobem potrafię zrobić bałagan za trzy osoby. Nie pytajcie jak to jest możliwe, tak po prostu mam. Kiedy już przygotuję jedzenie, nie mam nawyku pochowania wszystkiego od razu do lodówki, zostawiam składniki na wierzchu i sprzątam dopiero kiedy kofeina zacznie działać tak, jak powinna. Czas oczekiwania na ten moment jest zależny od wielu czynników, bywa że zajmuje mi to aż godzinę, jak dziś, kiedy nastała wyczekiwana niedziela i mogłam pozwolić sobie na zupełny luz. Kiedy siedziałam pod ulubionym kocykiem kończąc kanapkę usłyszałam znajomy szelest - szelest opakowania od wędliny. Odwróciłam głowę w kierunku kuchennego blatu, na którym ujrzałam Tosię niosącą w pyszczku ogromny plaster mięsnego specjału. Jego wielkość odpowiadała trzem kocim pyszczkom, ale dzielna Tosia niosła go dzielnie przez całą długość kuchni, aż przyszedł moment, w którym chciała zeskoczyć na podłogę. Stwierdziłam, że tym razem nie zareaguję, a jedynie popatrzę co wydarzy się dalej. Tośka zatrzymała się na krawędzi blatu i zniżyła ciało przygotowując się do zeskoku. Szynka wisiała już tylko kilkadziesiąt centymetrów nad ziemią co sprytnie postanowił wykorzystać nasz pies, który widząc co się dzieje podbiegł do kotki , stanął na dwóch łapach i… wyrwał z kociego pyszczka cały plaster mięsa. Nie wiedziałam, czy śmiać się, czy współczuć kotce, że mimo jej ogromnych starań nie udało jej się skosztować nawet kawałka zdobyczy. Urażona i zapewne obrażona Tośka poszła schować się do sypialni i ułożyła przy boku Kacpra. Moris z kolei pobiegł do swojego kojca, jakby czując, że nie zrobił najlepiej, ale pokusa była silniejsza od dobrych manier. No cóż, a ja? Ja dostałam kolejną lekcję życia, by zacząć od razu po sobie sprzątać. Już widzę uśmiech Kacpra na samą myśl, że w domu może w końcu nastanie ład i porządek… 


Magdalena Łoś

Magdalena Łoś - z wykształcenia dziennikarka - ukończyła Politechnikę Koszalińską, z zamiłowania fotografka i wokalistka. Miłośniczka zwierząt (według niektórych aż do przesady). Dumna posiadaczka kotki - Tosi oraz psa - Morisa, które są jej oczkiem w głowie. Każdą wolną chwilę poświęca na rozwijanie swoich pasji i aktywne spędzanie czasu we wszelkich miejscach - zarówno na działce sadząc kwiatki, w kuchni odkrywając nowe smaki, a także wszędzie tam gdzie ma do spełnienia jakąś „misję”. 

Powrót     ➝

Komentarze:

Zuzia59 01.12.2017, 21:29

Ja zawsze po zrobieniu śniadania chowam produkty do lodówki, ale nie dlatego, że ze mnie taka czyścioszka :) ale dlatego by widok szyneczki, twarożku, serka i świeżych bułeczek nie kusił do zrobienia tzw."dokładki". A Moriskowi szyneczka niech idzie na zdrowie :)

rozipusia 05.12.2017, 16:19

No to koteczka musiała być zawiedziona tyle się napracowała a tu klops,ale może nie pójdzie to na marne:)

evelinat8 05.12.2017, 21:05

Tośka spryciula ale piesek okazał się sprytniejszy ;)