Kup teraz
kup teraz
Kup terazkup teraz

MENU:


Kociarze.pl
  • slide1


Nie wywołuj wilka z lasu

Nie wywołuj wilka z lasu

Autor: Magdalena Łoś
Data dodania: 02.02.2018

Nie wywołuj wilka z lasu

Autor: Magdalena Łoś

Data dodania: 02.02.2018


Zima jest super, pod warunkiem, że przypomina zimę. Mam tu na myśli o widoki jak z obrazka - przyprószone śniegiem drzewa, białe pola i skrzypiący odgłos dochodzący spod butów podczas spacerów. No i mróz - obowiązkowo musi szczypać w nos. W innym przypadku nie możemy mówić o prawdziwej zimie.

Ostatnio taka właśnie pogoda dopisywała na zewnątrz, cudowny biały widok witał mnie codziennie rano. Któregoś poranka, jedząc śniadanie rzuciłam od niechcenia słowa mówiące o tym, jak dobrze, że nasza Tosia nie przeziębiła się podczas naszych ostatnich podróży. Zazwyczaj chociażby krótki kontakt z niższą temperaturą kończył się kichaniem. Tuż po wypowiedzeniu tego zdania pomyślałam sobie o tym, że chyba niepotrzebnie wypowiedziałam. Mam bowiem tendencje to tak zwanego „zapeszania”. Naprawdę. Czasem mam wrażenie, że drzemie we mnie jakaś cząstka czarownicy… Przykład? Kilka lat temu oglądaliśmy z Kacprem jeden z meczy piłki nożnej podczas  rozgrywek Euro. Ekscytując się widowiskiem w telewizorze miałam jednocześnie chwilę by zaprzątać sobie głowę niepotrzebnymi pytaniami. Jednym z nich było to wypowiedziane na głos: „Kacper, a powiedz mi jak to jest z bramkarzem - czy on może dostać czerwoną kartkę?” Pytanie wydawało mi się tak absurdalne, że byłam przekonana o tym, iż za moment rozlegnie się zaraz salwa śmiechu i zostanę zgaszona jednym słowem wypowiedzianym przez znawcę tematu. Nie zdążył. Tuż po tym jak Kacper wziął oddech by mi odpowiedzieć, usłyszałam gwizdek, po czym ujrzałam… czerwoną kartkę dla naszego bramkarza. A mówią - nie wywołuj wilka z lasu! To wywołałam, nie pierwszy i nie ostatni raz… W przypadku Tosi, niestety też. Jeszcze tego samego dnia zauważyłam, że jej wizyty w kuwecie są częstsze, jak nie tak dawno kiedy musiała brać specjalne antybiotyki. Przez ostatnie choroby moja czujność jest zdecydowanie wzmożona. Przy kolejnej wizycie Tosi w łazience postanowiłam sprawdzić co jest grane. Zajrzałam do środka kuwety i mój niepokój wzbudził kolor piasku po skorzystaniu z niego kota. Był dużo ciemniejszy niż zwykle bywa. Czyżby znowu zapalenie pęcherza? Kwiatów już w domu nie ma, więc na pewno nie jest to kwestia zatrucia rośliną. Nie jestem z tych, którzy mówią „zobaczymy co będzie, poczekamy kilka dni”. W te pędy zapakowałam Tośkę do transportera i wysłałam Kacpra do weterynarza. Koleżanka z pracy zachwalała panią weterynarz, do której chodzi ze swoim pupilem, więc postanowiłam, że i my zabierzemy do niej naszą kotkę. W końcu ostatnie wizyty u innych specjalistów nie pomagały na zbyt długo… Pani doktor zapisała leki i umówiła na kolejną wizytę, podczas której miała wykonać badanie USG… Moje myśli zaczęły przybierać czarny kolor i kłębiły mi się w głowie zahaczając o najgorsze rozwiązanie…


Magdalena Łoś

Magdalena Łoś - z wykształcenia dziennikarka - ukończyła Politechnikę Koszalińską, z zamiłowania fotografka i wokalistka. Miłośniczka zwierząt (według niektórych aż do przesady). Dumna posiadaczka kotki - Tosi oraz psa - Morisa, które są jej oczkiem w głowie. Każdą wolną chwilę poświęca na rozwijanie swoich pasji i aktywne spędzanie czasu we wszelkich miejscach - zarówno na działce sadząc kwiatki, w kuchni odkrywając nowe smaki, a także wszędzie tam gdzie ma do spełnienia jakąś „misję”. 

Powrót     ➝

Komentarze:

Zuzia59 05.02.2018, 22:23

Niestety zapalenie pęcherza to częsta przypadłość u kotków, a usg to rutynowe badanie , które może wiele wyjaśnić. Oby u Tosi było to tylko "zwykłe " zapalenie pecherza,. Tośka zdrowiej szybko !

rozipusia 07.02.2018, 14:04

Tosiu szybkiego powrotu do zdrowia,aby było wszystko w porządku, pozdrawiamy

kotulek 13.02.2018, 19:35

jak chorują nasze ukochane zwierzaczki to i my jesteśmy chorzy z nerwów...ja też walczę z kamieniami nerkowymi więc znam ten straszny ból...pozdrawiam :)zdrówka dla Tosinki życzę :)