Kup teraz
kup teraz
Kup terazkup teraz

MENU:


Kociarze.pl
  • slide1
Rybka prosto z morza

Rybka prosto z morza

Autor: Magdalena Łoś
Data dodania: 02.10.2018

Rybka prosto z morza

Autor: Magdalena Łoś

Data dodania: 02.10.2018


Mieszkanie nad morzem ma chyba same zalety. Oprócz możliwości spędzenia przyjemnie letnich dni nad brzegiem wody, mogłabym jeszcze wymienić kilka plusów. Jednym z nich jest szansa na kupienie pysznej, świeżej rybki na przystani. Uwielbiam jechać na spacer nad morze, który przeważnie kończy się wizytą u rybaków. A po powrocie do domu pyszna kanapka ze świeżym chlebem i wędzoną makrelą…

Jak wiecie Tośka ma zapędy do kradzieży jedzenia z patelni, garnka, czy z talerza. Myślałam, że w tej kwestii już mnie nie zaskoczy. Pomyliłam się. I to bardzo.

Tego dnia wyjątkowo miałam ochotę na opisaną wcześniej kanapkę. Byłam skłonna pojechać po rybę w niezbyt słoneczny dzień tylko po to, by ją kupić. Jakaż była moja radość kiedy wracałam z pakunkiem do domu! Nie mogłam się doczekać degustacji. Też tak miewacie, że kiedy macie na coś smaka, jesteście w stanie rzucić wszystko by zjeść tę konkretną rzecz? Kiedy przygotowywałam sobie posiłek Tośka dzielnie mi towarzyszyła, jak za każdym razem kiedy stoję przy kuchennym blacie. Chyba wyczuła ten intensywny zapach bo bardzo intensywnie próbowała wetknąć nos w mój talerz. Odganiałam ją co chwilę, co tylko wydłużało mój czas oczekiwania na wyżerkę. A wiecie - człowiek zły kiedy głodny. 

W końcu usiadłam wygodnie i zaczęłam rozkoszować się pysznościami, które przyrządziłam. Chyba nie dane było mi zjeść w spokoju, ponieważ sekundę po tym jak usiadłam przy moim boku pojawiła się Tosia. Nie mam w zwyczaju karmić jej naszym ludzkim jedzeniem, szczególnie po zaleceniach weterynarza, które jasno określiły co Tośka może jeść. I choć błagalnym wzrokiem patrzyła na mnie swoimi pięknymi, zielonymi oczami, nie dałam się. Nie poczęstowałam jej, choć miałam na to ogromną ochotę, by sprawdzić jej odrobinę radości. 

Zajadając się kolejnymi kęsami, nagle obok mojej twarzy zobaczyłam kątem oka niezidentyfikowany obiekt. Kiedy przechyliłam głowę w tę stronę ujrzałam kocią łapę, z wyciągniętymi pazurami, zmierzającą w kierunku kanapki. Ciach! Nim się obejrzałam, kawałek ryby zwisał już na końcu pazurka i wędrował do pyszczka Tosi. Sprytnie to sobie wymyśliła. Zabrałam szybko kocią zdobycz i surowym tonem powiedziałam „NIE”. Tośka jak gdyby nigdy nic całą akcję powtórzyła na tyle szybko, że nie zdążyłam nawet się odezwać. Poprosiłam Kacpra żeby ją zabrał i czymś zajął. Wiecie co zrobił? Zamiast spełnić moją prośbę, włączył kamerę w telefonie i z wielką radością nagrywał jak kolejny raz kotka próbuje złowić makrelę wprost z mojej kanapki. To się chyba nazywa wsparcie…

I moglibyśmy się z tego śmiać, gdyby nie fakt, że ta mała spryciula zakodowała sobie, że to łatwy sposób na zdobycie tego, co zabronione i teraz nie mam już najmniejszych szans na zjedzenie posiłku w spokoju. 


Magdalena Łoś

Magdalena Łoś - z wykształcenia dziennikarka - ukończyła Politechnikę Koszalińską, z zamiłowania fotografka i wokalistka. Miłośniczka zwierząt (według niektórych aż do przesady). Dumna posiadaczka kotki - Tosi oraz psa - Morisa, które są jej oczkiem w głowie. Każdą wolną chwilę poświęca na rozwijanie swoich pasji i aktywne spędzanie czasu we wszelkich miejscach - zarówno na działce sadząc kwiatki, w kuchni odkrywając nowe smaki, a także wszędzie tam gdzie ma do spełnienia jakąś „misję”. 

Powrót     ➝

Komentarze:

kotulek
kotulek 04.10.2018, 13:44

Tosia to spryciula !!! Tez staram sie nie karmic moich kotow ludzkim jedzeniem.Tak mieszkanie nad morzem ma te swoje zalety ale nie wyobrazam sobie zycia bez moich gorskich widokow,wspinaczek i ciaglego zycia"pod gorke" ;))) Pozdrawiam serdecznie!!!