Kup teraz
kup teraz
Kup terazkup teraz

MENU:


Kociarze.pl Menu główne
  • slide1


Tulipany, róże to problemy duże…

Tulipany, róże to problemy duże…

Autor: Magdalena Łoś
Data dodania: 06.10.2017

Tulipany, róże to problemy duże…

Autor: Magdalena Łoś

Data dodania: 06.10.2017


Ostatnimi czasy doszłam do wniosku, że z upływem lat zmienia mi się podejście do wielu rzeczy. Tak na przykład, kiedy w młodzieńczym wieku mama każdego zimowego poranka upominała mnie żebym założyła czapkę, zawsze odmawiałam, stwierdzając jednocześnie, że to niemodne, głupie i wcale nie jest mi w niej cieplej.

Na tę chwilę nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez ubrania czegoś na głowę, kiedy na zewnątrz temperatura znacząco spada. Albo chociażby takie chodzenie w kapciach w domu - no nie można było mnie do tego przekonać za nic, a teraz? Teraz chodzę po sklepach w poszukiwaniu jak najcieplejszych egzemplarzy, bo nogi marzną mi przeraźliwie i odczuwam wtedy ogromny dyskomfort. Przykładów jest całe mnóstwo, ale wyjątkowo zmieniło się moje podejście do kwiatów, a właściwie ich otrzymywania. Jeszcze kilka lat temu dostawanie bukietu kojarzyło mi się z czymś niezwykle banalnym i był to według mnie upominek, co najmniej zbędny. Jednak z upływem lat, gdy na głowie pojawiły się pierwsze siwe włosy, coś we mnie pękło w tej kwestii. Obecnie bardzo sobie chwalę momenty, w których dostaję choćby najmniejszy bukiecik tulipanów, róż czy innych pięknych, nawet polnych kwiatów. Niestety zawsze kiedy już dostanę taki podarunek, muszę go sprytnie ustawić tak, by nasza kotka nie miała do niego dostępu. W moim przypadku pięknie przystrojona wiązanka w ogóle nie wchodzi w grę. Żadne wstążki, wystające źdźbła trawy czy inne ozdobne folie nie mogą stanowić dodatku do całości. Tosia jest wyjątkowo konsekwentna w kwestii…podjadania takich właśnie ozdób. Zresztą nie tylko ona - kotka mojej babci też wyjątkowo upodobała sobie wszystkie tasiemki wiszące przy kwiatach, które stoją w wazonie. Obie kotki z uporem maniaka „wcinają” te świecidełka podczas naszej chwilowej nieuwagi, co kończy się niestety zazwyczaj, delikatnie mówiąc „niestrawnością”. Zdarzyło mi się kiedyś wyciągać kilkanaście centymetrów z Tosiowego gardła tej wstążki, która przecież według kotki jest tak smaczna… Zdarzyło się też wielokrotnie, że podczas atakowania bukietów, wazon przechylił się a woda rozlała po meblach, podłodze czy… odbiorniku DVD. Udało mi się też przyłapać Tośkę, kiedy wkładała swój mały łepek do wazonu w poszukiwaniu wody do picia. To był ostatni raz kiedy urodzinowy pęk tulipanów stanął w miejscu widocznym dla oka. Na tę chwilę wazony stawiam tylko tam, gdzie kotka nie ma dostępu, a co za tym idzie, praktycznie niemożliwe jest nacieszyć nimi oczy. Oczywiście jest to dla dobra naszej małej wredoty, bo niestety nie jestem w stanie upilnować jej na tyle, na ile byłoby to konieczne. Jak więc możecie się domyślać, wszystko w naszym domu jest pod dyktando naszej kotki, to ona dyktuje nam warunki przystrajania mieszkania. Cenię sobie minimalizm, ale nie do tego stopnia… Moje ukochane świeczki poszły w zapomnienie, kwiaty doniczkowe w naszym domu nie stanowią już elementu wystroju i zostały nam tylko ramki ze zdjęciami, które zresztą też notorycznie zrzucane są przez Tośkę. Czy Wasze koty też są tak uparte i konsekwentne? Czy tylko mi trafił się tak wyjątkowo twardy egzemplarz? 


Magdalena Łoś

Magdalena Łoś - z wykształcenia dziennikarka - ukończyła Politechnikę Koszalińską, z zamiłowania fotografka i wokalistka. Miłośniczka zwierząt (według niektórych aż do przesady). Dumna posiadaczka kotki - Tosi oraz psa - Morisa, które są jej oczkiem w głowie. Każdą wolną chwilę poświęca na rozwijanie swoich pasji i aktywne spędzanie czasu we wszelkich miejscach - zarówno na działce sadząc kwiatki, w kuchni odkrywając nowe smaki, a także wszędzie tam gdzie ma do spełnienia jakąś „misję”. 

Powrót     ➝

Komentarze:

kotulek 06.10.2017, 19:59

o nie ! i moje kocie urwisy kochają kwiaty....oczywiście w sensie podgryzania:) a i węderówki po meblach i zrzucanie tego co tam lezy też nie jest im obce :) Ostatni kwiatek domowy doniczkowy-cyklamena poszła do szkoły by ozdabiać klasę,w domu miała bardzo ciężki żywot :))) także Tosiu , Mysia z Kicią przybijają ci łapkę :) podzielasz ich kwiatowe pasje :)))