Kup teraz
kup teraz
Kup terazkup teraz

MENU:


Kociarze.pl
  • slide1
Magda

Wspólne gotowanie

Autor: Magdalena Łoś
Data dodania: 19.08.2016

Wspólne gotowanie

Autor: Magdalena Łoś

Data dodania: 19.08.2016


Czy na świecie jest ktoś, kto nie lubi zupy pomidorowej? Mi kojarzy się z dzieciństwem, domowym obiadem jedzonym przy wspólnym stole razem z całą rodziną. Od czasu do czasu więc gotuję ją więc dla najbliższych licząc na to, że będzie im smakowała coraz bardziej.

Zdecydowaną fanką tej potrawy jest Tosia - już od przygotowań, czyli od momentu wkładania mięsa do garnka, stoi przy mnie niczym najbardziej wierna kompanka do gotowania. Nie wiem dlaczego, ale kiedy tylko usłyszy dźwięk otwieranej paczki z udkami - już jest przy mnie i czeka aż przypadkiem coś mi spadnie. Kiedy z kolei kroję warzywa, wtedy obserwuje każdy mój ruch jakby chciała zapamiętać co jest kolejnym krokiem w przygotowaniach zupy. To takie urocze kiedy siedzi sobie grzecznie i patrzy przechylając głowę raz w jedną, raz w drugą stronę. Po zjedzeniu przez nas zupy, przychodzi oczywiście i błagalnym wzrokiem - niczym kot ze Shreka - patrzy z nadzieją, że pozwolę polizać jej talerz. Rzadko się na to nabieram - choć, jak to bywa ze 100% kociarą - ciężko mi jej odmówić. Nie sądziłam jednak, że jest aż tak cwana i wykombinuje sobie sposób aby dostać to, czego oczekuje. Kiedy zostawiłam garnek aby zupa wystygła i nie zamknęłam drzwi od kuchni (a niestety muszę to robić za każdym razem ponieważ w innym przypadku wszystko co stoi na blacie, ląduje na podłodze) kot nagle jakby zniknął. Nie było jej przy nas, ani w jej ulubionym miejscu na parapecie. Nagle usłyszałam jakiś łomot dochodzący zza kuchennych drzwi. Pomyślałam sobie  - standard, znowu coś spadło na ziemię. Tego wieczoru wyjątkowo nie miałam jednak siły aby bez powodu wstawać, więc stwierdziłam, że pójdę zobaczyć co się stało za kilka minut, takie typowe dla lenia: „zaaaraz, chwilunia”. Jednak kolejne dźwięki, które dochodziły dziwiły mnie coraz bardziej. No dobra, pomyślałam - czas się podnieść i zobaczyć. Kiedy otworzyłam drzwi i zapaliłam światło moim oczom ukazała się Tosia trzymająca w zębach wielkie udko od kurczaka, które… wyłowiła sobie z garnka stojącego na kuchence. Wyglądało to komicznie - szczególnie, że zza udka nie było widać jej głowy. Przeraził mnie tylko widok kuchni, która była cała, ale to cała w pomidorach. Nie miałam sumienia zabierać mięsa Tosi, ale wiedziałam, że nie posłuży jej takie jedzenie… Obiecałam jej, że następnego dnia ugotuję jej samego kurczaka skoro tak bardzo jej smakuje. Czy Wy też mieliście kiedyś takie kulinarne przygody ze swoimi kociakami?


Magdalena Łoś

Magdalena Łoś - z wykształcenia dziennikarka - ukończyła Politechnikę Koszalińską, z zamiłowania fotografka i wokalistka. Miłośniczka zwierząt (według niektórych aż do przesady). Dumna posiadaczka kotki - Tosi oraz psa - Morisa, które są jej oczkiem w głowie. Każdą wolną chwilę poświęca na rozwijanie swoich pasji i aktywne spędzanie czasu we wszelkich miejscach - zarówno na działce sadząc kwiatki, w kuchni odkrywając nowe smaki, a także wszędzie tam gdzie ma do spełnienia jakąś „misję”. 

Powrót     ➝

Komentarze:

kotulek
kotulek 22.08.2016, 16:40

wyobrażam sobie widok kuchni po wyłowieniu przez Tosię udka :))) Kicia tez kiedyś zwędziła sprytnie kotleta z talerza Babci...:)))

evelinat8
evelinat8 24.08.2016, 21:43

kuchnia w zupie pomidorowej, musiało to nieźle wyglądać ;) dobrze że moje koty ze stołów nic nie podkradają, tylko Aisha uwielbia spać na stołach i nie sposób jej od tego nawyku odzwyczaić...

altesz
altesz 02.09.2016, 16:22

To musiał być niesamowity widok:-) Spryciula!