Kup teraz
kup teraz
Kup terazkup teraz

MENU:


Kociarze.pl
  • slide1
Żyjąc jak pies z kotem

Żyjąc jak pies z kotem

Autor: Magdalena Łoś
Data dodania: 09.12.2016

Żyjąc jak pies z kotem

Autor: Magdalena Łoś

Data dodania: 09.12.2016


Żyją jak pies z kotem” - mówi się tak o ludziach, którzy w swojej relacji nie znajdują miejsca na przyjaźń, akceptację i tolerancję. U ludzi to zawsze zauważałam - u zwierząt nie miałam nigdy okazji.

Jednak w życiu trzeba chyba przeżyć więcej niż nam by się mogło wydawać, że przeżyjemy. Jakiś czas temu mama Kacpra wyjeżdżała na kilka dni i poprosiła nas o pomoc w opiece nad jej psem. Max - całkiem sporych rozmiarów Cocer spaniel. Pełen życia, wszędobylski i bardzo egocentryczny - tak w skrócie można by go określić. Oczywiście jest przy tym kochany i bardzo przyjacielski, więc nie zawahaliśmy się ani chwili i powiedzieliśmy, że oczywiście zaopiekujemy się nim podczas jej nieobecności. Pierwszy pomysł był taki, aby jeździć do niego kilka razy dziennie, karmić i wyprowadzać go na dwór. Po chwili namysłu stwierdziliśmy jednak, że to kompletnie bez sensu - po pierwsze pies będzie czuł się okropnie samotny przez ten czas, kiedy nikogo przy nim nie będzie, a po drugie to strata czasu - takie przemierzanie całego miasta kilka razy w ciągu doby. Padło hasło „bierzemy Maxa do siebie, Tosia jakoś to zniesie”. Przecież nasza kotka to okaz łagodności i życzliwości, nie będzie więc większych problemów z zaprzyjaźnieniem się naszych podopiecznych. Kiedy nadeszła chwila, kiedy Max pojawił się u nas w domu już wiedziałam, że nie będzie tak łatwo jak nam się wydawało. Tosia zobaczywszy psa zrobiła swoją obrażoną minę i odeszła wgłąb mieszkania. Max, pełen radości i totalnie oczarowany swoją nową przyjaciółką nie odstępował jej na rok. To niestety nie wprawiało Tośki w pozytywny nastrój, wręcz kumulowało to jej niechęć do tego, jak zapewne sobie myślała „intruza”. Kilka razy w złości dała mu po pysku swoim prawym sierpowym, była chwila psiego pisku, a za moment z powrotem zabiegał o jej atencję, nie robiąc sobie nic z ciosów jakie mu zadaje. Po całym dniu spędzonym razem Tosia nadal nie akceptowała Maxa na tyle, na ile liczyliśmy. Mama Kacpra nauczyła psa, że zawsze po „owocnym” spacerze dostaje w nagrodę kawałek parówki - nie jestem zwolenniczką karmienia zwierząt na co dzień takimi rzeczami, ale zapakowała nam cały stos dobrej jakości parówek więc postanowiłam lekko nagiąć swoje zasady. Nadszedł moment poczęstunku więc Kacper otworzył parówkę i chcąc mi pokazać sztuczki jakie potrafi Max, usiadł na podłodze i rozpoczął szkolenie. Pies wykonywał wszystkie polecenia wzorowo aż nagle… obok niego pojawiła się Tosia, która zobaczyła, że jej pan trzyma w ręku jakieś łakocie. I wiecie co? To był jedyny moment, kiedy oboje potrafili grzecznie przy sobie wysiedzieć, jakby nie zauważając siebie wzajemnie. W tym momencie liczyła się tylko parówka.  Kiedy jedzenie się kończyło, kotka odchodziła jak najszybciej się dało, od psa, jakby chciała, żeby umknęła nam jej obecność podczas karmienia. Cwana bestia. I jaka interesowna… A widok Kacpra karmiącego raz Tosię, raz Maxa parówką zapamiętam bardzo, bardzo długo… Jednak nadchodziła noc… I to nie napawało mnie optymizmem…


Magdalena Łoś

Magdalena Łoś - z wykształcenia dziennikarka - ukończyła Politechnikę Koszalińską, z zamiłowania fotografka i wokalistka. Miłośniczka zwierząt (według niektórych aż do przesady). Dumna posiadaczka kotki - Tosi oraz psa - Morisa, które są jej oczkiem w głowie. Każdą wolną chwilę poświęca na rozwijanie swoich pasji i aktywne spędzanie czasu we wszelkich miejscach - zarówno na działce sadząc kwiatki, w kuchni odkrywając nowe smaki, a także wszędzie tam gdzie ma do spełnienia jakąś „misję”. 

Powrót     ➝

Komentarze:

altesz
altesz 10.12.2016, 14:59

No proszę jak jedzenie zbliża:-) Znam domy gdzie mieszkają i koty i psy.Czyli powiedzenie jak pies z kotem ma i dobre strony:-)

Magdalena Łoś
Magdalena Łoś  - felietonistka   16.12.2016, 21:15

Zdecydowanie ma dobre strony!

Zuzia59
Zuzia59 12.12.2016, 19:52

Ciekawa jestem czy Tosia dałaby po pyszczku Maxowi, gdyby była nie na swoim terytorium ? :)

Magdalena Łoś
Magdalena Łoś  - felietonistka   16.12.2016, 21:15

Też się nad tym zastanawiam - jako gospodyni u siebie mogła sobie pozwolić na takie zachowania, ale gdyby nie była w swoim domu, chyba by się nie odważyła...

kotulek
kotulek 12.12.2016, 22:22

u nas temat relacji kocio-psiej jest bardzo pozytywny:) Mysia od razu zaakceptowała Brutusa,matkuje mu-myjąc np.łapy-wyglada to zabawnie bo Brutus to wielki olbrzym a Mysia dużo mniejsza ale jednak miłość między nimi jest i my się bardzo cieszymy że tak się kochają :))) pozdrawiam !

Zdjęcie do komentarza: kotulek
Magdalena Łoś
Magdalena Łoś  - felietonistka   16.12.2016, 21:16

Cudownie! Piękne zdjęcie !!!

asia771
asia771 14.12.2016, 21:15

U mnie kiedy mąż ma jakieś mięso na obiad ,to z jednej strony stoi Odi, a z drugiej Migotka. Nermal niczego takiego nie ruszy

Magdalena Łoś
Magdalena Łoś  - felietonistka   16.12.2016, 21:17

Są gusta i guściki :) Każdy ma to co lubi :) Pozdrawiam Was serdecznie!