Kup teraz
kup teraz
Kup terazkup teraz

MENU:


Kociarze.pl
  • slide1

Koty i dzieci

3 odpowiedzi

justyna881311

Skąd: Rejowiec

Wiek:31 lat

1 kot

18.11.2014, 11:58

Nie wiem, czy już czasem nie było takiego wątku, jestem tu od niedawna. Ale bardzo frapują mnie Wasze doświadczenia z kotami i małymi dziećmi. Jestem kociarą od dawien dawna, kiedyś miałam moją najukochańszą czarną kotkę, przez kilkanaście lat, a po niej został mi nasz kocurek Paweł. Także koty były u nas w domu jeszcze długo przed tym nim pojawiło się dziecko. I właśnie... W ciąży jeszcze bardzo dużo nasłuchałam się o tym jakimi to koty są nosicielami różnych paskudztw, itd. I żeby pod żadnym pozorem nie dopuszczać kota do dziecka (co poniektórrzy mieli nawet fantazje, że kot może celowo zadusić dziecko). Oczywiście sama nie wyobrażałam sobie tego, żeby kot (czy inne zwierze, np. pies) mogło z niemowlęciem leżeć, czy przytulać się, no ale wiek niemowlęcy mija, i co wtedy? Czy kot nadal jest taki "groźny" dla dziecka? U na oswajanie się z kotem wyszło przypadkiem. Przyszło piękne lato, córeczka miała prawie roczek, a kot sam ukradkiem wkradał się na jej kocyk rozłożony na trawie, aby się wylegiwać. Przyznam szczerze, obawiałam się trochę tego pierwszego kontaktu, bo mój kocurek nie miał wcześniej żadnego kontaktu z dziećmi. Spotkało mnie bardzo miłe zaskoczenie. Ja to nazwałam MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO WEJRZENIA ;) Nie dość, że kot był nad wyraz cierpliwy dla piesztot zadawanych mu przez dziecko (oczywiście pod moim okiem, nie to, że został pozostawiony na pastwę tarmoszenia przez malucha), to jeszcze teraz z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że nigdy nawet na nią nie "prychnął", ani nie zachował się agresywnie. Jestem dla niego pełna podziwu. Faktem jest co prawda to, że nasz milusiński to taki poczciwy pieszczoch, który odda serce każdemu, kto go pogłaszcze (w odróżnieniu od jego matki, która "miała charakterek"). Niemniej jednak wiem, że moje dziecko ma przyjaciela na długie lata, co mnie bardzo cieszy, bo sama byłam wychowywana w miłości do wszystkiego co ma cztery łapki. A jak jest u Was? Pozdrawiam Wszystkich Kociarzy :)
altesz altesz
altesz   18.11.2014, 12:32
Uważam,że zawsze trzeba podchodzić do wspólnego mieszkania kota z dzieckiem z uwagą. Wiadomo,że maleństwo musi być pilnowane przez rodziców,by kot nie zrobił krzywdy dziecku.Bo,wiadomo może zrobić.Może zadrapać,ugryźć.Ale nie znaczy to,że kota należy się pozbyć.Każdy kot ma inny charakter i każdy inaczej dogaduje się z dziećmi.To rola rodziców i opiekunów,by dzieciom nic się nie stało i później nauczyli dzieci miłości do zwierząt.Wychowywanie dzieci ze zwierzętami przynosi samo dobro.Uczy szacunku,cierpliwości,miłości.A co do zarażenia się kobiet w ciąży od kotów chorobą to tez jakieś nieporozumienie.Owszem,można zarazić się,ale najprędzej odchodami kota.Ale czy kuwetę sprzątamy gołymi rękami,dotykamy kupki kota? No,chyba nie.Należy przestrzegać higieny,myć ręce,a najlepiej kuwetę niech sprząta ktoś z rodziny. Najgorzej jak ktoś coś gdzieś usłyszy,nie zrozumie i sieje panikę. Moi znajomi maja dwa koty rasy Maine Coone i dwuletniego synka.Początkowo koty w ogóle nie były zainteresowane maluszkiem,teraz częściej już nim się interesują,a on nimi.Ale wszystko jeszcze dzieje się pod kontrolą rodziców.A jak kiedyś kot go udrapnie? Trudno.Wszystkiego trzeba doświadczyć:-) Będzie wiedział,że nie wolno psocić się kotom:-)Życie z kotami jest weselsze i piękniejsze:-)
justyna881311 justyna881311
justyna881311   18.11.2014, 12:45
Właśnie ja miałam niestety tą niechlubną przyjemność, że kiedy byłam na samym początku ciąży i jeszcze o tym nie wiedziałam przechodziłam właśnie toksoplazmozę (jedna zchorób odzwierzęcych, którą przenoszą koty). Miałam niezwykłego, że tak powiem pecha, bo akurat tą konkretną chorobę człowiek przebywa jeden jedyny raz w życiu, po czym się na nią uodparnia, a że ja mam koty od kiedy pamiętam nie wiem jakim trzeba być pechowcem, żeby zarazić się nią w tym konkretnym czasie (większość ludzi nawet nie wie, ale ma tą chorobę za sobą i się na nią uodparnia). Przebiega ona jak zwykłe przeziębienie, tylko no może trochę dłużej. Ale niestety najadłam się strachu co niemiara, tym bardziej więc interesuje mnie relacja dziecko-kot. Na szczęscie wszystko się bardzo dobrze skończyło.
kryspin kryspin
kryspin   23.11.2014, 06:01
U mojej córki najpierw był kot - jako pierwszy wypróbował łóżeczko a potem ze zdziwieniem obserwował lokatorkę - wnuczkę. Po jakimś czasie - w zasadzie szybko - przyzwyczaił się i można śmiało powiedzieć, że był najlepszym opiekunem - np. przybiegał do kuchni i miałczał, gdy się obudziła, nie pozwalał się zbliżać gdy odwiedzający nie podobał mu się. Potem zabawy - pozwalał na bardzo dużo i cierpliwie znosił targanie za ogon, uszy itp. Wnuczka ma już trzy latka i zabawy są już bardziej ucywilizowane. Myślę, że będzie ten czas kiedyś ciepło wspominać.